poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Jak z tym moim minimalizmem

O minimalizmie zrobiło się głośno już kilka lat temu. Ja pełna zapału i ciekawości co to i z czym się to je, zaczęłam podążać za tym nurtem. Był moment, że wyrzucałam wszystko co uważałam za zbędne i niepotrzebne. Później żałowałam, że pewnych rzeczy nie zostawiłam lub nie schowałam do pudełka "na później". Teraz już wiem, że zachłystnąć się można łatwo nową idea życia. Teraz już wiem, że trzeba pewne sprawy kilka razy przemyśleć. Wiem także jak robić to mądrze i z głową aby później nie było kompulsywnego kupowania nowych przedmiotów. To nie jest takie proste jak się innym wydaje. To sztuka przemyślanych zakupów, zmiany myślenia oraz recyklingu szeroko pojętego.
 
 
Po tych kilku miesiącach, a może i latach uspokoiłam sie w konsumpcjonizmie. Zakupy ubraniowe robie ze dwa razy do roku i to przeważnie jak lecę do Polski. Zdarzy mi się również zakup na wakacyjnym wyjeździe lub w "secondhandzie". Jednak tym razem zadaję sobie ważne pytania przy zakupie kolejnej rzeczy. Staram się kupować coś co jest mi niezbędne. I trzymam się zasady: za jedną nowo kupioną rzecz wyrzucam (lub oddaję) ze swojej szafy trzy stare ubrania.
Zakupy spożywcze robimy raz w tygodniu. Gotujemy z tego co mamy w domu lub dokupujemy tylko parę najpotrzebniejszych rzeczy. Wystarczy chwilę pomyśleć a zawsze da się wyczarować coś smacznego. Zauważyłam, że dzięki takim zakupom wydajemy dużo mniej pieniędzy w ciągu całego miesiąca. Do sklepu chodzimy też z listą zakupów i nigdy na głodnego.
Gorzej jest z kosmetykami. Mam problematyczną cerę, więc nie powinnam testować za bardzo nowych kremów czy podkładów. Wchodząc do drogerii już z daleka przyciągają mnie te kolorowe i piękne pudełeczka. Staram się jednak im nie ulegać bo wiem, że później i tak wylądują w koszu na śmieci z różnych powodów (nie sprawdzi się, pogorszy stan mojej cery, nie uda mi się zużyć przed końcem terminu ważności, zapomnę o jego istnieniu). Ostatnio robiąc porządki w łazience natknęłam się na kilka pojemników balsamów do ciała (kilka z nich dostałam, kilka sama kupiłam na promocji) i doszłam do wniosku, że nie kupię kolejnego dopóki nie zużyję wszystkich starych. I to się sprawdza.
W domu staram się często przeglądać wszystkie rzeczy i wyrzucać te, których nie używam, są zepsute lub o których wieki temu już zapomniałam. Mam jednak problem z kilkoma przedmiotami,  do których mam sentyment np. pamiątki z podróży. Nie wiem co z nimi zrobić bo przypominają wspaniałe momenty ale zbierają kurz na półkach. Niektóre pochowałam do pudełek ale wiem, że to nie ma sensu. Zbieram się do zrobienia jakiejś wyprzedaży lub wystawienia ich na ebay (co Wy na to?).



Mamy pewne plany życiowe i podróżnicze, to właśnie one trzymają nas w ryzach by nie wydawać pieniędzy na różne głupoty.
Staram się pogodzić z faktem, że tak naprawdę niewiele rzeczy potrzebuję na co dzień. Tak jak pisałam na początku, nie jest to łatwe zadanie ale dzięki wsparciu bliskich i samozaparciu oraz uczeniu się na błędach można osiągnąć ten jakże trudny cel. Pomocne są również różne książki, których jest mnóstwo w księgarniach, a także pomoc przyjaciółki, która wesprze w trudniejszych chwilach zwątpienia. Bardzo długa jest droga przede mną i wiem, że jeszcze wiele pokus się pojawi. Mam jednak ogromną chęć zmiany siebie i swojego myślenia.

Jestem ciekawa jak u Was z minimalizmem w domu i codziennym życiu. Może macie jakieś sprawdzone sposoby na utrzymaniu się w duchu minimalizmu? Czekam na komentarze poniżej.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za twój komentarz.

xoxo, Basia