środa, 14 maja 2014

Tajskie opowieści - trekking po dżungli

Trekking to jedna z niewielu wycieczek jakie wykupiliśmy na miejscu z biura. Aby było bezpieczniej i samemu nie chodzić po dzikiej głuszy wybraliśmy 2-dniową wycieczkę z przewodnikiem. Na miejscu z łatwością znajdziecie biura posiadające atrakcyjne oferty takich wycieczek. My wybraliśmy biuro, które mieściło się w naszym hotelu w Chiang Mai, do tego dostaliśmy zniżkę ze względu na dużą liczbę chętnych. Cena takiego trekkingu wynosi 1200 - 2100 Bhat (120-210zł). Podobne wycieczki możecie zobaczyć np. na tej stronie.
 
 
W cenie wycieczki dostępne było:
-  ubezpieczenie
- wyżywienie (2 posiłki dziennie)
- przewodnik
- przejażdżka na słoniu
- spływ na pontonach
- spływ na bambusowych tratwach
- zwiedzanie i zakupy w wiosce Long Neck
- farma orchidei
- 2 wodospady
- nocleg w bambusowych chatach w Lahu village
 
 
Dzień 1:
 
Wyjazd ok 10.00 z hotelu, odbiór pozostałych wycieczkowiczów i około godzinna jazda jeepem do farmy orchidei.
 

 
Przejazd samochodem do wioski Long Neck Karen. Krótkie obfotografowanie wszystkiego po kolei oraz zakupy w postaci pamiątek (figurki, ręcznie tkane szale). W tym miejscu można zobaczyć kobiety noszące ozdobne mosiężne obręcze na szyi, czasem też pod kolanami i na nadgarstkach.
 

 
Następnie przystanek na szybki lunch składający się z owoców (arbuz, melon) i pełnego talerza domowej roboty potrawy Pad Thai. Krótki odpoczynek i rozpoczęcie pieszej wędrówki po dżungli.
 
Trasa nie jest łatwa. Droga ciągle pod górę, po piachu i pyle, w słońcu i przez gąszcza zieleni. Pierwszy przystanek na trasie to mały wodospad i chwila odpoczynku. Można się wykąpać i pozjeżdżać wprost do wody. Zimna woda relaksuje i dodaje energii na kolejne godziny ciężkiej wędrówki pod górę.
 
 
Nie jestem pewna ile czasu szliśmy na sam szczyt góry (1500m n.p.m.) ale wiem jedno, że nigdy nie wybiorę się na taką wycieczkę bez wcześniejszego przygotowania. Odwodnienie totalne mimo uzupełniania płynów (woda jest najważniejsza na takiej wyprawie, duuuuża ilość wody), wkurzenie na maksa, że dałam się na to zaciągnąć, bóle brzucha z powodu porannego zatrucia (jeszcze trochę i bym została w hotelu, ale z pomocą przyszedł węgiel). W tym czasie lepiej było nie podchodzić do mnie i nie odzywać się. Byłam wściekła, przemęczona i przeklinałam jak nigdy dotąd (dobrze, że byli tam obcokrajowcy). Z trasy pod górę nie mam nawet żadnego zdjęcia bo byłam zbyt wściekła by wyciągać jeszcze aparat. A widoki były takie wspaniałe. Na szczęście jak dotarłam na szczyt i zobaczyłam ten obraz dżungli, lasów, gór. To było nie do opisania. Cały ból i wściekłość przeszła.
 
 
Po zachwycaniu się, umyciu i odpoczynku, podano nam kolację. Ryż, warzywa na ciepło z mięsem. To było tak dobre. A może w tym momencie wszystko byłoby dla mnie smaczne. Taka ciężka podróż, głód i dotlenienie zrobiło swoje.  Później wspólne rozmowy, poznawanie się z innymi, wieczorne zabawy i spanie w bambusowej chacie.
 


 

Dzień 2:
 
Obudziłam się cała spuchnięta (od dziwnego wypełnienia materaca). Po śniadaniu spakowaliśmy się i byliśmy zwarci i gotowi na kolejne przeżycia. Ten dzień wcale nie był lżejszy, no bo trzeba było jakoś z tej góry zejść. Także schodzimy i schodzimy, przez las i po tym samym pyle. A łydki pracowały intensywnie doprowadzając do skurczy. Strome zbocze zaprowadziło nas nad kolejny wodospad. Wolny czas na kąpiel w lodowatej wodzie i odpoczynek.
 

 
Po wodospadzie już było znacznie lepiej. Mniej strome ścieżki, mijanie małych wiosek i zachwycanie się dzikością.
 

Następnie lunch w postaci Pad Thai i owoców oraz przygotowanie do przejażdżki na słoniach. Nigdy więcej nie wsiądę na to biedne zwierzę. W takim upale, głodne i lekko katowane by szło wyznaczoną mu drogą. Nigdy! Po chwili grozy przyszedł czas na spływ pontonem i tratwą bambusową. Tu nie było zdjęć, gdyż zabrano nam wszystkie rzeczy (by nie zostały zniszczone, zmoczone). To było ciekawe przeżycie. Fajna zabawa i nowe doświadczenie. Po dopłynięciu do miejsca spotkania z przewodnikiem zostaliśmy przewiezieni do hotelu.
 

* wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa
 
 
I jak podoba Wam się taka wycieczka?
 
 

2 komentarze:

  1. Tylko pozazdrościć kochana. Bardzo dobrej jakości zdjęcie :) miło się ogląda

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za twój komentarz.

xoxo, Basia