poniedziałek, 3 lutego 2014

Ukulturalniam się


Mam czasem ochotę ubrać się ładnie, pójść do muzeum lub filharmonii. Aby ukulturalnić się, zmienić nastawienie do pewnych rzeczy. Lubię patrzeć na innych ludzi, takich wystrojonych, kulturalnych, zainteresowanych, rozmawiających, podziwiających.
Te mniejsze i te większe muzea ostatnio stały się moim nałogiem. 
Kilka dni temu z moją mamą, w ciągu jednego dnia odwiedziłyśmy 4 londyńskie galerie. Nie ważne, że przedreptałyśmy połowę miasta, nie ważne też, że ledwo co dałyśmy radę wrócić do domu, ważne jest to, że spędziłyśmy cudownie cały dzień robiąc to co lubimy.

Pierwsza co zobaczyłyśmy to było The Somerset House. Zupełnie przypadkowo się tam znalazłyśmy gdyż nasz autobus właśnie obok zakończył swoją trasę. Weszłyśmy tylko na chwilkę do sklepiku z pamiątkami. Miałyśmy jednak takie szczęście, że poznałśmy tam młodą dziewczynę z Polski, która tam pracowała i tak się zagadałyśmy, że wprowadziła nas do środka za darmo. No mówię wam miałyśmy takiego farta :) W środku było pięknie. Cudowne zaokrąglone schody nas po prostu zachwyciły. 




Następnie poszłyśmy do National Gallery - sklepik z pamiątkami również i tam zaliczyłyśmy :) Chciałyśmy obejrzeć wystawę słoneczników van Gogha, ale była tak długa kolejka, że dałyśmy sobie z nią spokój.




W tym samym budynku tylko z prawej strony jest wejscie do  Galerii Portretów. Przeleciałyśmy szybko przez kilka sal starszych epok. I poszłyśmy dalej...

Zmęczone wstąpiłyśmy na kawę, a później do The Photography Gallery na 2 wystawy fotografii (cena biletu 4f). Pierwsza wystawa to zdjęcia Davida Lyncha, przedstawiająca fotografie fabryk z łodzi, stanów, niemiec. Niby temat banalny, ale wiele zdjęć mnie zachwyciło swoją grą światłocieni. Druga wystawa przedstawiała zdjęcia Andy'egoWarchola. Nie wiem co o niej powiedzieć. Zdjęcia przedstawiały lata 60 w ameryce. Nic ciekawego.

A jeszcze kilka dni wcześniej pojechałyśmy do V&A Museum. Tam spędziłyśmy ładnych pare godzin, przechadzajac się po salach wypełnionych obrazami, rzeźbami, ceramiką i biżuterią. Za każdym razem gdy odwiedzam któreś, z kilkudziesięciu obecnych w Londynie galerii ciągle mnie coś zachwyca.


A wy gdzie ostatnio byliście? Czy w waszym życiu istnieje coś więcej niż tv, kino i popcorn? Czy tak jak mnie interesują was jakieś kulturalne eventy w swoim mieście?




2 komentarze:

  1. w sumie...to sama poszłabym do jakieś opery czy do jakiegoś muzeum. by przejrzeć na oczy, bo spotkać się w cztery oczy z kulturą, a nie codzienną pseudokulturą. ot tak dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie idz! Takie wyjscie od czasu do czasu duzo zmienia w nas samych. Ja zauwazylam, ze jestem spokojniejsza, zwracam uwage na inne rzeczy, jestem grzeczniejsza :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za twój komentarz.

xoxo, Basia