poniedziałek, 16 grudnia 2013

Taste of Christmas | Święta razem czy osobno?

Im bliżej do Świąt tym macie większą ochotę rzucić wszystko za sobą i wyjechać? Ja tak kiedyś miałam dopóki się nie wyniosłam z domu aż do Londynu. Nienawidziłam Świąt. Te wrzaski, awantury, kilkutygodniowe sprzątanie mieszkania, wracanie z toną siat ze sklepu. A podczas Wigilii i Bożego Narodzenia nikt na nic nie miał siły ani ochoty. Wszyscy byli zmęczeni i źli na siebie, że coś nie było zrobione lub zapomniane. Zawsze prezenty były kupowane na ostatnią chwilę, czasem nawet w dniu Świąt kupione było cokolwiek. 


Teraz wszystko mogę sama zaplanować, sama ugotować, sama wysprzątać. Na szczęście teraz mieszkamy w studio więc ogarniania nie ma dużo ;) wszystko ugotuje wcześniej, prezenty kupię wcześniej. Będą to Święta bez stresu. Będziemy z mężem zrelaksowani, wypoczęci i szczęśliwi, że mamy siebie.
Jakiś czas temu planowałam wyjazd na ten czas, gdzieś z dala od wszystkich i wszystkiego. Chciałam jechać w góry (poczuć mroźne powietrze i tonę śniegu pod nogami) lub do ciepłych krajów (by posiedzieć na plaży z drinkiem w ręku wygrzewając się w słońcu). Niestety w tym roku te plany nam nie wyszły, z powodu niemożliwości wzięcia urlopu, ale może w następnym roku sobie to odbijemy.
Jestem dość blisko związana ze swoją rodziną. Nie czuję jednak przymusu siedzenia z rodzicami podczas każdych Świąt. Przecież nic się nie stanie jak raz na jakiś czas ucieknie się od tego wszystkiego. Poza tym teraz mam swoją rodzinę, stworzyłam ją z moim mężem Wiktorem i niczego ani nikogo więcej nie potrzebuje. 



A Wy jak spędzicie Święta w tym roku? Czy wyjazd / ucieczka przed całym tym stresem jest dobra?


7 komentarzy:

  1. Tak jest, że z jednej strony ludzie cieszą się, że święta, kolacja (która ma miejsce raz do roku, a innych to już nie jadamy?), rodzinne chwile, a tak naprawdę to tylko trzy dni, po których znowu wracamy do starych nawyków i mówimy o ciotce klotce, która to była tak brzydko na wigilijnej kolacji ubrana. Teraz to już nawet nie ma tej magii świąt, wszystko jest sztuczne, przereklamowane. Media robią swoje. Zresztą ja sama jestem niezdecydowana: nie wiem czy chcę te święta czy nie? Cały czas mam z tyłu głowy fakt, że to tylko 3 dni, dni jak każde, tylko że zaznaczone na czerwono w kalendarzu. Już na nie nie czekam tak jak kiedyś, już mnie tak nie bawią, chociaż nie powiem lubię te magiczne światełka na choince czy innych ozdobach. Ale nie lubię prezentów... I tak sobie obiecałam dzisiaj, że za rok wyjeżdżam w góry :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niee, nie wyobrażam sobie wyjechać na Święta. W tej kwestii jestem zdecydowaną tradycjonalistką :) Chociaż u mnie świąteczna jest głównie Wigilia i pierwsze święto - drugi dzień świąt już chętnie spędziłabym np. na nartach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie święta w ogóle nie stresują, więc nie mam potrzeby wyjechania i nie obchodzenia ich. Przeciwnie, są bardzo miłym czasem, ale od kiedy nie mieszkam już z rodzicami. Teraz bardziej doceniam ten czas i cała ta kolacja wigilijna i świąteczne spotkania mają inny wymiar. Ale drugi dzień świąt lubię już spędzać tylko z drugą połówką u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci szczerze, że ja także nie wyobrażam świąt bez najbliższych (rodziców, dziadków) szczególnie jeśli chodzi o wigilie. Ten wieczór musi być z nimi. Jeszcze Drugi dzień Świąt to mogłabym gdzieś wyjechać i pobyć sama. Ale oczywiście nic na siłę jeśli czujesz, że chcecie sami spędzić święta to w porządku. Najważniejsze abym wam dobrze było:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kazdy ma inne priorytety, inaczej odczuwa i przezywa ten swiateczny okres. Pamietajmy jednak o tym, by nie sluchac innych (nawet najblizszej rodziny) tylko siebie, robcie to co chcecie i jak chcecie. Macie ochote się wyrwac z tego calego stresu to zrobcie to! Macie ochote spedzic czas z najblizszymi, zrobcie to! Ale nic na sile, to wasze zycie i decydujmy sami jak chcemy je przezyc. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale fajny post :) Super, że masz możliwość poczuć Święta w innym wymiarze niż do tej pory. Ja właśnie zawitałam do rodziców na Święta. Trochę mi smutno, że bez mojego narzeczonego, ale dzielą nas spore kilometry a on z nogą w gipsie nie będzie mógł przyjechać do mnie jak zwykle.. marzę o tym, by były to nasze ostatnie osobno spędzone Święta. Ale też nie wyobrażam sobie, że mogłabym spędzić Wigilię bez rodziny.. mimo tego zgiełku, sprzątania, nerwów (choć też nie wiem po co??!!). Spędziłam jedną Wigilię poza domem, mieszkałam wtedy w Stanach.. nie było to przyjemne doświadczenie. Jak dziś pamiętam spacer ok godz 12.00 i telefon do domu, gdzie w tym momencie jedli Wigilijną kolację (6h różnicy czasowej).. płakałam jak bóbr :)
    Dlatego może doceniam dziś tą krzątaninę (mimo, że mnie irytuje..), choć nie wykluczam, że kiedyś spędzę Święta wyłącznie z ta najbliższą osobą - i będą na pewno piękne!

    A Tobie zazdroszczę świątecznej atmosfery Londynu! Niestety Kraków odpada w przedbiegach jeśli chodzi o dekoracje świąteczne i jarmarki. Jeśli miałabym szukać idealnego miejsca na święta to byłoby to jakieś zasypane śniegiem szwajcarskie miasteczko w Alpach :)

    Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę cudownych Świąt!

    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo nie spodziewalam się tak dluugiego komentarza. Bardzo mi milo, ze się podzielilas z nami swoja historia :)
      Ojej! To zabrzmialo jak z tytul jakiegos programu tv.
      Ja ostatnio czuje tak, ze nie potrzebuje tego wszystkiego, moze czas odpoczac od tego wszystkiego. Prawdopodobnie i tak brakowaloby mi wigilii z rodzina. Moze to tez kwestia nastawienia, wlasnych przezyc.

      Usuń

Dziękuję bardzo za twój komentarz.

xoxo, Basia