czwartek, 11 kwietnia 2013

THE PLACE WHERE I WAS: Zizzi Restaurant

Od zawsze wiedziałam, że włoskie potrawy są moimi ulubionymi. Włoska pizza, crostini, oliwa z oliwek, wino i toskańskie słońce.
Znaleźliśmy włoską restaurację, idealną dla nas. Pyszne jedzenie, piękny widok z okna i jeszcze piękniejszy wystrój sali.

A wszystko zaczęło się od...dostania pracy. Z tej też okazji w sobotę, po mojej zmianie, wyskoczyłam z moim W. na oblewanie tego zdarzenia. Pogoda była idealna, bo właśnie w tym dniu zaczęło pojawiać się w naszym mieście piękne słońce, ogrzewające i rozweselające. Poszliśmy spacerkiem nad rzekę. Przeszliśmy przez Tower Bridge, pierwszy raz byłam świadkiem podnoszenia mostu. Wszyscy oczywiście wyciągnęli aparaty i telefony komórkowe by zrobić kilka zdjęć, ja również wyjęłam swój. To było niesamowite. Było czuć w powietrzu radość i podniecenie z tego kilkuminutowego podnoszenia mostu. Szliśmy dalej, wzdłuż rzeki. Czuliśmy ten ciepły powiew wiatru i gorące promienie słońca na naszych twarzach. Wiedzieliśmy, że to właśnie dzisiaj przyszła wiosna. Że to właśnie dzisiaj jest idealny dzień na radość i oblewanie nowego życia. Szliśmy dalej i niedaleko London Bridge wstąpiliśmy na targ z jedzeniem. Było mnóstwo ludzi kupujących, jedzących i pijących. Sprzedawali smoothie, pieczywo, słodycze, wegańskie hamburgery, mięso i inne domowe wyroby. My kupiliśmy ogromny bochenek chleba. Niestety tylko na to nam wystarczyło pieniędzy, gdyż więcej nie mieliśmy, a kartą nie dało się płacić. Ale wiem, że ten targ otwarty jest prawie codziennie więc nie będzie problemu by przyjechać tu znowu. Idąc dalej postanowiliśmy wstąpić do włoskiej restauracji Zizzi Restaurant. A piękną ich stronę internetową znajdziecie TU

Przepiękne wnętrze, takie lekkie w wystroju i nie przesadzone. W naturalnych kolorach i dekoracjach. Z cudownym widokiem na rzekę. Restauracja ta mieści się na piętrze. Wchodząc od razu wyczuć można zapach jedzenia. A to dobry znak. Po tym można poznać dobrą restaurację. Tak przynajmniej zawsze powtarzała Magda Gessler w "Kuchennych rewolucjach". I rzeczywiście, to była prawda. Zamówiliśmy na przystawkę Bruschetta al pomodoro, pizzę Fiorentina i do picia truskawkową lemoniadę. Na stole stała prawdziwa oliwa z oliwek i oliwa smakowa z w chilli. Ta druga podobno bardzo ostra. Ale oliwa z oliwek była nieziemska. Takiej dobrej jeszcze nigdy nie jadłam. Była delikatna i bez gorzkiej goryczy. Bruschetta z pomidorkami była świeża i świetnie doprawiona. Chlebek był miękki i zarazem chrupiący. A zamówiona pizza najlepsza jaką jedliśmy. Nawet we Włoszech tak dobrej nie mieliśmy okazji skosztować. Ciasto miękkie i delikatne, nie opadało za bardzo przy podnoszeniu. A to co było na cieście to przechodzi ludzkie pojęcie. Szpinak, ser ricotta oraz sadzone jajko na środku. A do sosu dodana gałka muszkatołowa, która nadawała głębokiego i wyrazistego smaku całej potrawie. Już podczas pierwszego ugryzienia odleciałam, moje kubki smakowe zaczęły wariować. Obłędny smak i aromat. Perfekcyjne połączenie smaków wygrało z dietą. Nie mogłam się powstrzymać. Tego nie da się opowiedzieć, to trzeba przeżyć. 



















* zdjęcia mojego autorstwa




1 komentarz:

  1. Hey! Someone in my Facebook group shared this site with us so I came to look it over.
    I'm definitely enjoying the information. I'm bookmarking and
    will be tweeting this to my followers! Excellent
    blog and excellent design and style.

    Here is my web-site ... cheap desks 2011

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za twój komentarz.

xoxo, Basia