poniedziałek, 1 maja 2017

Nasze 3 ulubione miejsca i wspólne selfie w Bangkoku

Podróżowanie to dla mnie relaks, odpoczynek od monotonii, chwila oddechu, spotykanie nowych ludzi, poznawanie nowych kultur i tradycji, delektowanie się nieznanymi potrawami oraz rozkoszowanie się cudownymi widokami. Ale jak podróżować to tylko z nim, z mężem mym, który tak jak ja uwielbia to samo podczas wakacyjnych wyjazdów. Lubimy leżeć plackiem na białym piasku na plaży, lubimy oglądać eksponaty w muzeach i wielkie azjatyckie świątynie. Lubimy szukać super knajpek ze zdrowym jedzeniem i pić drinki na najwyższych budynkach Świata. Lubimy chłodzić się w basenie w środku dżungli i maszerować po leśnych szlakach słuchając odgłosów natury.
 
Lubimy także robić sobie wspólne selfie podczas wakacji. Dzięki nim mamy fantastyczne pamiątki. Zobaczycie poniżej nasze wspólne zdjęcia (selfie) w kilku naszych ulubionych miejscach w Bangkoku.
 
Nasze 3 ulubione miejsca i wspólne zdjęcia (selfie) podczas pobytu w Bangkoku
 
Wspólne zdjęcia udało nam się zrobić już pierwszego dnia pobytu w Bangkoku, gdy wybraliśmy się do wielkiego kompleksu Świątyń Wat Phra Kaeo i Pałacu Królewskiego. Jest to jeden ogromny przepych, złoto i kolorowe płytki robią ogromne wrażenie. Jest to też idealne miejsce dla maniaków fotografii do robienia zdjęć zbliżeń i detali.

 

Kolejnym miejscem gdzie bardzo miło spędziliśmy czas, najedliśmy się do syta była knajpka mieszcząca się kilkanaście metrów od naszego hotelu. Restauracja Madame Musur znajdująca się na ulicy Soi Ram Butri. Są tam wielkie pufy, siedziska na podłodze lub słomiane huśtawki, a do tego nieziemsko dobre jedzenie.
 
 
Naszym najulubieńszym miejscem jest Bar na dachu, w którego rozpościera się widok na calutkie miasto. Najlepiej przyjść do Moon Baru na zachód słońca i napić się drinka podziwiając piękne słońce chowające się za ogromnymi budynkami Bangkoku. Pamiętajcie tylko, że w tym miejscu obowiązuje strój elegancki.
 
 
 
Trochę żałuję, że mamy tak mało wspólnych zdjęć. Niestety albo nie braliśmy aparatu w miejsca, w których już byliśmy, albo nawet nie przyszło nam do głowy by zrobić sobie selfie. Takie zdjęcia są dla mnie najwartościowsze, i mimo, że mam ich niewiele cenię je jeszcze bardziej.
 
 
A jak to jest z waszymi wspólnymi zdjęciami? Robicie je czy nie? 

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

11 sposobów na uproszczenie swojego życia

Jak często czujesz się przytłoczony? Ja czasem mam wrażenie, że mam  za dużo rzeczy na głowie. Praca, rodzina, moje codzienne obowiązki, cele i marzenia, blogowanie, oraz wiele innych. Powoli czuję, że nie ma wystarczająco dużo czasu w ciągu dnia, aby to wszystko wykonać.
Nigdy nie byłam osobą świetnie zorganizowaną. Lubię mieć porządek w swoim otoczeniu, i co za tym idzie w swojej głowie, niestety bałagan powraca tak szybko jak pojawiał się porządek. Posiadam w domu wiele niepotrzebnych przedmiotów, drobiazgów, które tylko zbierają kurz i zabierają mój cenny czas. Ciągle pracuję nad tym by ogarnianie było przyjemne i długotrwałe. Czasem udaje mi się utrzymać ład i porządek i mam na to parę sposobów.
 
 
 
SPRZĄTAJ PO SOBIE - sprzątaj od razu

Umyj filiżankę zaraz po wypiciu swojej kawy. Nie można dopuścić do tego aby naczynia zapełniały cały zlew, a w konsekwencji wylewały się także na blat kuchenny i zalegały przez kilka dni. Zaściel łóżko zaraz po wstawaniu. Po zdjęciu ubrań z siebie, od razu odłóż je do szafy, niech nie zalegają na kanapie lub co gorsza na podłodze. Złóż suche pranie zaraz po tym jak wyschną, niech nie wiszą rozłożone wszędzie po mieszkaniu.
Jeśli zaczniesz robić te czynności od razu to zauważysz, że nie będziesz musiał później spędzać dużo czasu na ciągłe czyszczenie i szukanie rzeczy.
 
ZWRÓĆ UWAGĘ NA SWOJE RELACJE
 
Nie trać swojego cennego czasu dla osób, które nie są dla Ciebie dobre lub takich, które nic nie wnoszą do Twojego życia. Nie bój się ucinać więzi, jeśli czujesz, że związek lub relacja jest toksyczna lub bezwartościowa. Twój czas jest zbyt cenny i nie masz go za wiele, upewnij się, że spędzasz go z tymi, których obchodzisz, a nie z tymi, których nie chcesz.
 
ODSUBSKRYBUJ - eliminacja
 
Zauważyłam, że zbyt szybko i bez jakiegoś większego przemyślenia lajkuję blogi i strony internetowe, subskrybuję kanały na YouTube. Na początku podoba mi się wszystko, ale z czasem nawet nie mam czasu tam zajrzeć albo okazuje się, że nie są zgodne na przykład z moimi przekonaniami. Kiedy zrezygnujemy choćby z kilku obserwowanych osób na Instagramie lub Facebooku, okazuje się, że nasze konta społęcznościowe nie są tak zapchane i trafia do nas tylko to co się nam podoba. Wszystko jest wtedy bardziej przejrzyste i  przyjemniejsze do przeglądania. Czyli jednym słowem, robimy selekcję wszystkich portali społecznościowych.
 
ODGRUZUJ

Pozbądź się starych i zniszczonych rzeczy. Ubrania, naczynia, elektronika, czasopisma, meble, kosmetyki i wiele innych. Oddaj, sprzedaj, wyrzuć co możesz. Nie zastanawiaj się nad nimi za bardzo. Jeśli przetrzymujesz wiele przedmiotów, o istnieniu których zapomniałeś, to po prostu się ich pozbądź. Ewidentnie ich nie potrzebujesz. Takie rzeczy zagracaj tylko przestrzeń.
 
ZAPISZ SWOJE MAŁE CELE


Mam na myśli drobne cele jak na przykład: poćwiczyć, pozmywać, zrobić zakupy, pomalować paznokcie. Pisanie na kartce takich drobnych czynności pomoże Ci je zrealizować, szczególnie w takich momentach gdy czujesz się przytłoczony ogromem rzeczy do wykonania i nie wiesz od czego zacząć. Zrób listę na ładnej kartce, w notesie i zacznij od jakiejś. Spisz listę rzeczy i zacznij od jakiegoś najbardziej lekkiego zadania, tak na rozruch.
 
WYZNACZ SOBIE CZAS NA MAILE

Nie odpisuj na maile od razu. Nie zaglądaj do skrzynki co chwilę sprawdzając czy coś nie przyszło. Staraj się zaplanować trochę czasu np. dwa razy dziennie, kiedy to będziesz odczytywać i odpisywać na e-maile. Tyle wystarczy. Nie trać czasu i nie odrywaj się od innych czynności.
 
SKUP SIĘ NA JEDNYM
 
Multitasking jest dobry w codziennym funkcjonowaniu, ale nie wtedy gdy masz do zrobienia kilka ważnych spraw. Mimo wszystko, wielozadaniowość jest stresująca i nie jest wydajna. Lepiej jest zrobić jedną rzecz porządnie niż kilka byle jak. Skup się na jednym zadaniu.
 
STWÓRZ PORANNĄ RUTYNĘ
 
Ranek powinieneś wykorzystać na organizację całego dnia, przygotowanie się do wykonywanych zadać, a nie biegać po całym domu i nie wiedzieć od czego zacząć. Codziennie rano rób te same rzeczy. Usiądź i sporządź listę zadań, przyrządź posiłki na cały dzień i zrób poranną toaletę. Wyznacz sobie również momenty dnia na odpoczynek czy rozrywkę. W taki sposób z chęcią i energią zaczniesz dzień i będziesz wiedzieć co robić przez kolejne godziny. Bo najgorzej jest snuć się cały dzień po domu, bez celu.
 
POWIEDZ NIE

Nie musisz na wszystko się zgadzać. Możesz nie mieć czasu lub nie czuć tego zadania. Rób tylko to na co masz ochotę. I pamiętaj , że nie musisz się tłumaczyć. Powiedz - nie.
 
BĄDŹ ZORGANIZOWANY
 
Niech każda rzecz, każdy przedmiot w Twoim domu ma swoje określone miejsce. Po jego użyciu, zawsze ma lądować na swoim miejscu. To ułatwi Ci życie.
 
PLANUJ Z WYPRZEDZENIEM
 
Planowanie z wyprzedzeniem ułatwi ci organizowanie się. Unikniesz stresu i niepotrzebnych ewentualnych nieporozumień. Zapisuj wszystko w kalendarzu, rób listy zadań, twórz cele, które pomogą Ci pozostać na dobrej drodze do uproszczonego i przyjemnego życia.
 
 
 
Żyjemy w takich czasach, gdzie jesteśmy stale połączeni, zawsze mamy coś do zrobienia. Musimy zwolnić. Utrzymywanie rzeczy prostych nie jest już takie proste. Musimy cenić swój czas i spędzać go robiąc rzeczy, które sprawiają nam przyjemność.

Macie jakieś inne pomysły, jak uprościć swoje życie? 

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Jak wyglądałoby moje życie gdybym mieszkała w Bangkoku?

 

Czy myśleliście sobie kiedyś, co by było gdybyście mieszkali gdzieś indziej, gdzieś gdzie jest zupełnie inny klimat, inni ludzie, i inne jedzenie?
Podczas jednego z pierwszych dni w Bangkoku, leżąc sobie na leżaku przy basenie, który mieścił się w samym centrum miasta, naszło mnie na pewne rozmyślania. Nie mogłam uwierzyć, że znowu jestem w tym miejscu i pełna podziwu nad tym miastem, ludźmi i jakże inną od naszej kulturą, przyszło mi do głowy parę pomysłów i jednym z nich było to czy by nie zamieszkać właśnie w tym miejscu.
Bangkok jest taki inny niż te nasze europejskie miasta. Bangkok to miasto tak bardzo głośne i kolorowe, gdzie żar leje się z nieba i oblepia cię wilgotne powietrze. W niektórych miejscach jest bieda i smród, w innych marmur i obsługa otwierająca drzwi i serwująca zimnego drinka. 
 
Gdybym zamieszkała w Bangkoku to codziennie kupowałabym na straganie owoce. Przechadzając się po China Town popijałabym świeżo wyciśnięty soki z granatów. Po mieście przemieszczałabym się kolorowym tuk-tukiem. Prawdopodobnie codziennie musiałabym odganiać się od natrętnych sprzedawców mówiąc, że jestem miejscowa i niczego nie potrzebuję.  Kupowałabym wodę w sklepie 7eleven bo jest on na każdym kroku. Kolacje jadałabym na mieście, najlepiej pad thai lub thai massaman curry na mleku kokosowym.  Chodziłaby po muzeach podziwiając tajska kulturę i sztukę. Wieczorami nakładałabym wieczorową sukienkę i jeździłabym do nowej części miasta, do jednego z najwyższych hoteli aby napić się drinka. Najlepszym miejscem jest jeden ze Sky Barów. Z ostatniego piętra hotelu można podziwiać najpiękniejsze zachody słońca i miasto nocą. Na zakupy jechałabym na największy weekendowy market Chatuchak Market, na którym znajdziemy wszystko, począwszy od jedzenia, ubrań, po przedmioty do domu. I jedną z najprzyjemniejszych czynności byłoby odwiedzanie tajskich Świątyń, w których chodzi się boso i w ciszy modli się do jednego z Buddy. Pewnie całymi dniami przechadzałabym się po uliczkach i fotografowałabym ludzi, budynki i jedzenie. Pewnie prowadziłbym też bloga lub fotobloga z tego fascynującego i zaskakującego miasta. W upalne i słoneczne dni wylegiwałabym się na basenie na dachu budynku, relaksowałabym się, piła lemoniady z zabawnych buteleczek i patrzyłabym na zachodzące słońce. Nocą imprezowałabym na najsłynniejszej ulicy Khao San Road, gdzie leci muzyka na żywo z co drugiej knajpy, są kluby i najsmaczniejsze jedzenie. Po męczącym dniu oddawałabym się wieczornym masażom w salonach, które są na każdym kroku.
 
 
 

środa, 12 kwietnia 2017

Smaczne i zdrowe placki bananowe

Bardzo dużo czasu zajęło mi wrócenie do pisania na blogu. Przez ten czas byłam na urlopie, wypoczęłam należycie, po powrocie przepracowuje się masakrycznie, że nie wiem jaki dziś dzień tygodnia. Każdą wolną chwilę zostawiałam sobie na relaks i zadbanie o siebie, na jedzenie dobrych potraw, spotkania z rodziną. Blog został gdzieś daleko za tymi sprawami, jednak nie ma tego złego... wracam dzisiaj z przepisem na placuszki bez mąki i cukru. Takie dietetyczne, smaczne i szybkie w przyrządzeniu.
 
 
zdrowe placuszki
 
Bananowe placuszki - bez mąki i cukru
 
Potrzebujesz: porcja na 2 osoby (ok. 6-8 sztuk)
- 2 banany (dojrzałe)
- 2 jajka
- łyżeczka proszku do pieczenia
- łyżka tahini lub masła orzechowego
- pół łyżeczki oleju kokosowego
- owoce (świeże, suszone)
 
Wykonanie:
W misce rozgnieć widelcem dwa banany, dodaj 2 jajka i dokładnie wymieszaj. Następnie dodaj łyżkę tahini i proszek do pieczenia.
Po wymieszaniu składników, wylewamy masę na rozgrzaną patelnię, którą wcześniej wysmarowaliśmy odrobiną oleju kokosowego.
Smażymy z obu stron. Wykładamy na talerz i dodajemy ulubionych nasion, owoców, orzechów itp.
 
 
Smacznego!
bananowe


piątek, 17 lutego 2017

Co robić w zimie na dalekim wschodzie Polski?

Jak wiecie, byłam ostatnio na krótkim urlopie w Polsce. Tydzień w moim rodzinnym domu i mieście Lublin. Pogoda nam dopisała. Liczyłam na taką zimę, mroźną i ośnieżoną. Najpiękniejsze były noce w mieście. Po wysokiej wilgotności powietrza wszystkie drzewa pokryły się grubym szronem. Białe gałęzie na tle czarnego nieba robiły fenomenalne wrażenie.
 
 
Od razu chcę wyjaśnić, że niektóre zdjęcia będą gorszej jakości bo robione były telefonem lub w nocy.
 
 
Tydzień minął jak zawsze za szybko, jednakże fajnie było wpaść do zimowej Polski nawet na tak krótko. Odpoczęłam, spotkałam tych, których miałam spotkać, rodzina odwiedzona i zadowolona, lekarze załatwieni. Wszystko pozałatwiałam na samym początku przyjazdu aby później móc cieszyć się wolnym.
 
Co można robić na wchodzie Polski w okresie zimowym?
 
Zima w tym rejonie jest zawsze bardzo mroźna, śniegowa i długa. Jest wiele miejsc gdzie można się porelaksować na świeżym powietrzu, uprawiać sporty zimowe, dobrze zjeść i pobawić się.
Zobaczcie co robiłam w styczniu w Lublinie i okolicach.
 
1. Podczas ośnieżonej zimy w Lublinie można pochodzić po osiedlach i parkach. Miło jest poprzypominać sobie dawne miejsca, którędy się chodziło na uczelnię i gdzie chowało na przerwach w liceum.




 
2. Można także pojechać na spacer lub pobiegać na nartach biegowych wokół Zalewu Zemborzyckiego. Podczas naszego pobytu tafla zalewu była zamarznięta, przez co była jeszcze większą atrakcją dla mieszkańców Lublina. Gdy jest odpowiednia grubość lodu można spokojnie wejść na środek lub pojeździć na łyżwach. Jako dziecko, właśnie nad zalewem uczyłam się jazdy na figurówkach.













 
3. Nocny spacer po mieście jest genialnym pomysłem na robienie zdjęć i zachwycanie się zimą, ale tylko wtedy gdy odpowiednio dobrze się ubierzesz. Niestety -13 stopni w nocy nie jest za bardzo przyjemne ale dla uchwycenia ciekawych scen naprawdę warto.


 
4. Można również samochodem wyskoczyć do oddalonej od Lublina o około 30km małej miejscowości uzdrowiskowej Nałęczów. Tam można przespacerować się po lasach, wąwozach, Parku Zdrojowym i wstąpić do starej Pijalni Wody, gdzie teraz znajduje się Pijalnia Czekolady E.Wedel i wypić gorącą czekoladę z whiskey lub z malinami i winem.







 
5. Pójść na szybki lunch do jednej z najstarszych restauracji w mieście, Czarcia Łapa. Lokal ostatnio został diametralnie przerobiony. Stare freski na ścianach, które pamiętam z czasów dzieciństwa, kiedy to przychodziłam z Babcią na gorącą czekoladę, teraz zostały pozdzierane i wprowadzony nowoczesny styl. Pracują w tym miejscu bardzo fajni ludzie i jedzenie jest tak samo dobre jak zawsze, choć też całe menu zmienili.

 
6. Wstąpić do baru na grzane wino, podawane z owocami i przyprawami, które rozgrzeje nas po długich spacerach.

 
7. Można także zostać w domu, ugotować extra smaczny makaron i pooglądać zimę zza okna.



 
8. Albo wyjść do centrum, pójść do kina lub spotkać się ze znajomymi. Tym razem udało mi się znaleźć czas dla Karoliny, z którą miałam się zobaczyć już 2 razy podczas poprzednich przyjazdów ale jak zwykle zabrakło czasu. Byłyśmy na sushi, przegadałyśmy kilka godzin i zrobiłyśmy krótki spacer po starówce.
 
A wy co robicie w zimie w waszych miastach? Czekam na wasze propozycje.